Nowe życie

Można powiedzieć, że odzyskałem nowe życie w dniu, w którym odstawiłem alkohol. Nie było w tym żadnych większych fajerwerków. Po prostu któregoś dnia przestałem i nagle okazało się, że świat wygląda inaczej, a ja mogę w nim oddychać bez wiecznego ciężaru w głowie.

Nowe życie to nie wielkie słowa. To uczenie się od nowa najprostszych rzeczy – jak poradzić sobie ze złością, jak wytrzymać smutek, jak nie uciekać w butelkę, gdy wszystko się wali. Alkohol dawał szybkie rozwiązanie, tanią drogę ucieczki. Ale zawsze kończyło się tak samo – kacem, wstydem i poczuciem, że znowu dałem się oszukać.

Dopiero na trzeźwo zobaczyłem, że życie to nie tylko ciągłe gaszenie pożarów. Kawa rano naprawdę smakuje. Sen naprawdę daje odpoczynek. Ludzie wokół naprawdę coś znaczą. To brzmi banalnie, ale kiedy przez lata wszystko kręci się wokół alkoholu, te zwykłe rzeczy stają się czymś nowym i dziwnie ważnym.

Całe życie żyłem pod dyktando picia. Alkohol mówił, kiedy się bawić, a kiedy płakać. Alkohol decydował, co zrobię ze sobą, a czego nie zrobię nigdy. Byłem dodatkiem do butelki. Dzisiaj jest inaczej – to ja wybieram. I nie zawsze jest łatwo, ale przynajmniej wiem, że to moje wybory, a nie czyjeś.

Nowe życie bez alkoholu nie jest żadną bajką. Czasem jest cholernie ciężko. Ale jest prawdziwe. Jest moje. I właśnie dlatego warto było o nie zawalczyć.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *